Papugowanie najpewniejszą drogą do zysków

Papugowanie najpewniejszą drogą do zysków

Co się dzieje z niepotrzebną makulaturą? Przetwarza się ją! Stanowi wtórny surowiec do wyrobu papieru. Dzięki temu oszczędzamy lasy i robimy użytek z tego, co było kiedyś, o dziś jest zbędne.

Co to ma wspólnego z copywritingiem, marketingiem i zarabianiem? Działania firmy Apple dowodzą, że sporo, ale o tym za moment.

Otóż nie ma potrzeby dwoić się i troić, ślęcząc nad pustą kartką czy plikiem Worda do zapełnienia sprzedającym tekstem …nad owocną strategią kampanii reklamowej …nad najodpowiedniejszymi kanałami wprowadzenia nowego produktu na rynek …nad skutecznymi metodami docierania do potencjalnych klientów przez Internet, etc.

Zamiast tego, można iść po inspirację w przeszłość. Zgromadzić reklamy sprzed 10, 20, 30 a nawet 50 lat i tam szukać natchnienia. Studiowanie sukcesywnych tekstów reklamowych to niewyczerpane źródło dla nowych pomysłów, które pomogą ci stworzyć tekstowego sprzedawcę dla twoich produktów lub usług.

Można przyglądać się bacznie temu, co wyprawia konkurencja: jakie techniki stosuje, skąd pozyskuje potencjalnych klientów, gdzie najsilniej tworzy rozgłos (Facebook, GoldenLine, NK, artykuły sponsorowane, etc) — i papugować!

Co ważne, warto się przyglądać firmom, które faktycznie odnoszą ogromne sukcesy. Zamiast zastanawiać się, w jaki sposób zareklamować swój produkt fizyczny, przyjrzyj się firmie Apple…

Apple papuguje 100-letnią strategię ukrytej perswazji copywritera Claude Hopkinsa
i ma się całkiem dobrze!

Sukcesu tej firmy na skalę światową nie trzeba udowadniać. Wszystko jest jasne: lider. Mniej jasne jest już to, co za ów sukces odpowiada. Teraz już wiesz nieco więcej: Apple przetwarza najlepsze pomysły i koncepcje z przeszłości. A mówiąc dokładniej, czerpie mądrość od legendy reklamy, Claude Hopkinsa.

Strategia, o której mowa, to przedstawienie pracy, jaka została włożona w stworzenie produktu.

Wiele lat temu, jakoś na początku ubiegłego wieku, Hopkins użył jej do zareklamowania słynnego piwa Schlitz. Na dobrą sprawę zrobił to, co mógł zrobić każdy inny browar: po prostu opisał z najdrobniejszymi szczegółami proces produkcji piwa.

Udał się do browaru Schlitz z zamiarem odkrycia wszystkiego, co mogłoby zainteresować amatorów boskiego napoju. Jak opisuje w Scientific Advertising:

Obszedłem cały browar klienta. Widziałem pomieszczenie z okiennego szkła, w którym piwo było chłodzone w obecności przefiltrowanego powietrza. Widziałem, jak piwo zostaje poddawane procesowi oczyszczania przez filtr z jasnego, rozwłóknianego drewna. Butelki natomiast były myte czterokrotnie przez specjalną aparaturę. Każda pompa i rura były czyszczone po każdej przeprowadzonej operacji. Browar był umiejscowiony nad brzegiem Jeziora Michigan, jednak robotnicy wywiercili dziurę na głębokość 4.500 stóp, by dostać jeszcze czystszą wodę.

Podczas gdy wszystkie browary reklamowały swoje piwo jako nieskazitelnie czyste, Hopkins uruchomił reklamy, które dodatkowo podają precyzyjne informacje, wyjaśniające skąd się ta czystość bierze. Przedstawiały opis produkcji piwa. Było to na tyle zyskowne posunięcie, że w ciągu kilku miesięcy, browar z 5 awansował na 1 miejsce i stał się liderem w tej zapchanej konkurencją branży.

Rzuć okiem na jedną z reklam piwa Schlitz autorstwa Hopkinsa:

reklama-piwa-schlitz

[box type=”note”]Jeśli chciałbyś zobaczyć 51 innych reklam Hopkinsa, które zdominowały rynki jego klientów, wejdź na tę stronę. Znajdziesz tam cały pakiet jako bonus do polskiej wersji językowej Scientific Advertising, za który NIE płacisz.[/box]

Chociaż reklamy sprzed 70 – 100 lat wyglądałyby w dzisiejszych gazetach dość …niecodziennie, to techniki z tamtych czasów są wciąż skuteczne. W poniższym wideo firma Apple korzysta z jej potężnej siły wpływania na konsumenta, przedstawiając pracę włożoną w produkcję „nadwozia” nowego MacBooka:

Wiceprezes Apple działu Design z pasją opowiada, w jaki sposób laptop zostaje wyrzeźbiony z bloków tworzywa metalowego. Samo to wyjaśnia potencjalnym kupującym, dlaczego produkt Apple jest solidny i niezawodny.

Co więcej, wielu copywriterów zgadza się, że precyzyjny opis zarówno samego produktu, jak i procesu jego produkcji zwykle podnosi konwersję tekstu nawet o kilkadziesiąt procent.

I co ty na to? Dlaczego by nie spapugować Apple, która spapugowała Hopkinsa? Powinno zadziałać.

To tylko jeden z wielu przykładów samej idei papugowania, jakkolwiek to brzmi, tak swoją drogą. Nie chodzi, oczywiście, o całkowite kopiowanie! Chodzi po prostu o przyjrzenie się, w jaki sposób inne produkty czy usługi były sprzedawane. O przyjrzenie się strategiom i pójście w podobnym kierunku.

Kończąc… unikanie twórczej inwencji i obserwacja tego, czego skuteczność została już potwierdzona w praktyce, może solidnie wpłynąć na twoje zyski. Pomyśl o tym.

Ostatecznie, kiedy wpłacasz pieniądze na depozyt, bank nie płaci ci bonusowych kwot za to, że wykazałeś się kreatywnością w ich zarobieniu. Pieniądz jest pieniądz.

Życzę sukcesów (jak najczęściej),
Podpis autora Łukasza Kamiennika

Kliknij

Podziel się
Share On Facebook
Share On Twitter
Share On Google Plus
O Łukasz Kamiennik

Autor, copywriter, ghostwriter – niekoniecznie w tej kolejności. Duże doświadczenie w pisaniu tekstów marketingowych i publicystycznych. Długoletnia praktyka w e-mail marketingu. Zainteresowany moimi usługami? Zapraszam do kontaktu >>

Co myślisz?

*

Pokaż
Ukryj
Przeczytaj poprzedni wpis:
klasyka-reklamy
Prawie zapomniane reguły copywritingu

Uwielbiam klasykę reklamy. Klasyka jest tym, co większość specjalistów od marketingu przekazuje w wersji przetworzonej. Innymi słowy: współcześni guru od reklamy, copywritingu, marketingu czerpią mądrości...

Zamknij