50 szybkich rozwiązań na lepszą skuteczność listów sprzedażowych

50 szybkich rozwiązań na lepszą skuteczność listów sprzedażowych

Weź te 50 sprawdzonych rozwiązań, weź swój tekst marketingowy, zacznij ulepszać. Przede wszystkich pomogą zwiększyć skuteczność listów wysyłanych pocztą, ale 45 sugestii możesz też wykorzystać w ulepszaniu listów sprzedażowych publikowanych w Internecie.

W obu przypadkach wdrożone w życie zwiększają współczynnik NOR — podjęcia Najbardziej Oczekiwanej Reakcji ze strony odbiorców.

Uwaga: ten artykuł jest długi i jeśli chcesz, możesz go podkraść i użyć po swojemu. Pobierasz w formacie PDF — na samym dole masz przycisk, kliknij go. Artykuł podaruj swoim subskrybentom, dziękując, że czytają twoje e-maile… albo dodaj go do swoich ofert, podnosząc ich postrzeganą wartość (w efekcie konwersję). W środku PDF-a nie ma żadnych reklam poza namiarami na tego bloga.

Najważniejsze — art nie jest tylko do czytania! Masz tu wyłącznie sprawdzone sugestie, na których sam polegam, pisząc teksty dla klientów. Weź każdą wskazówkę i zastosuj u siebie. Powinny pomóc!

50 copywriterskich sugestii

1. Podkreśl korzyści, nie cechy. Kupujących bardziej interesuje, co twój produkt może dla nich zrobić, nie jego charakterystyka. Dobre szkolenia o copywritingu podpowiadają, by otworzyć tekst największą korzyścią i pociągnąć ją w części głównej.

Zrób listę wszystkich cech, jakie płyną z używania produktu. Obok każdej z nich napisz „(…) co oznacza, że (…)” — i wypisz korzyść. Jeśli pojawią się cechy, które nie oferują korzyści dla kupującego, prawdopodobnie można je skreślić.

2. TY, nie my. Pisz w drugiej osobie liczby pojedynczej. Skup się na tym, czego odbiorcy chcą; nie na tym, co chcesz im przekazać, bo akurat to masz na myśli. Najpewniejszy sposób na tekst, który zniechęca — wciskaj czytelnikowi, jak ważny jest dla niego twój produkt. Najpewniejszy sposób na tekst, który zachęca — pokaż, ile dobrego przyniesie mu produkt, który oferujesz.

Copywriterzy popełniają pewien błąd w związku z tą sugestią. Uznają, że zorientowanie tekstu na odbiorcę oznacza częste używanie słowa „Ty”. Ale nie o to do końca chodzi. Bardziej o to, że tekst ma odwoływać się do potrzeb i zainteresowań odbiorcy samym sobą, zamiast osoby mówiącej w tekście.

3. Poznaj odbiorców. To oczywiste, lecz wciąż zaskakuje, jak często autorzy tekstów zakładają, że wszyscy potencjalni kupujący są podobni albo że myślą tak samo…

Przestudiuj naturę grupy konsumentów, do której kierujesz przekaz — i to zanim usiądziesz do pisania. Najpierw musisz wypełnić umysł potrzebnymi informacjami, potem ulepić z nich skutecznego sprzedawcę.

4. Oprzyj główną obietnicę o USP. Rosser Reeves, który ukuł termin unikalna propozycja sprzedaży podpowiada, że większość produktów wartych reklamowania ma jakąś wyjątkową cechę i korzyść, która reprezentuje główne odwołanie do lwiej części potencjalnych kupujących.

I tu często umyka ważny fakt — „propozycja” to liczba pojedyncza, nie mnoga. Owszem, produkt może oferować mnóstwo korzyści, jednak najlepsze listy sprzedażowe opierają się na jednej i najsilniejszej, wokół której budują linię argumentacji. Linia argumentacji oznacza wszystkie pozostałe korzyści, tylko „podłączone” do tej uznanej za najważniejszą.

5. Opracuj zachęcającą ofertę. Mówiąc słowami Garego Halberta, słabej ofercie nie pomoże nawet najlepszy tekst, ale słabemu tekstowi pomoże dobra oferta.

Oferta to wszystko, co dostaje kupujący — produkt, bonusy, cena, rabat, warunki dostawy, gwarancja, dodatkowe bonusy za szybką decyzję. A tak może wyglądać zachęcają oferta: 1) główny produkt, 2) trzy bonusy z tej samej kategorii, 3) cena, na którą kupujący mogą sobie pozwolić, 4) 10% zniżki ograniczonej w czasie, 5) bezpłatna wysyłka, 6) roczna gwarancja, 7) plus dodatkowy bonus za szybką decyzję.

6. Pisz do jednej osoby, nie do całej publiczności. Choć twój tekst mogą czytać tysiące, to każdy czytać go będzie samodzielnie. Najlepiej zarabiające listy sprzedażowe sprawiają wrażenie, że napisane są wprost do osoby, która ją czyta — nie do ogółu.

Uznany fachowiec od marketingu bezpośredniego, Bob Hemmings, mówi, że „Najlepsze teksty reklamy bezpośredniej to listy napisane jak do mamy — i wysłane do wielu mam.”

7. JJPZ — jasne, jeśli powszechnie znane. To, co piszesz w swoim liście może być krystalicznie jasne dla ciebie, twojego szefa czy współpracownika. Ale nie oznacza to od razu, że będzie równie jasne dla odbiorców listu, którzy w większości wypadków nie są tak samo wprawieni w temat, co ty jako autor.

Jeśli odbiorca musi się zatrzymać choć na chwilę, żeby zrozumieć, co masz na myśli, prawdopodobnie go straciłeś. Kiedy chodzi o wydawanie pieniędzy, zmieszany umysł zawsze mówi nie.

8. Nie przeceniaj wiedzy odbiorców i doceń ich inteligencję. Innymi słowy nie opisuj swojej propozycji po łebkach. Miej świadomość, że oni nie znają twojego produktu / usługi tak dobrze, jak ty. Są inteligentni i tak należy ich traktować, ale skoro mogą być zainteresowani, zechcą poznać najgłębsze szczegóły. Daj im je.

9. Nie pisz, żeby zdobyć szóstkę z języka polskiego. W niektórych przypadkach żelazne przestrzeganie gramatyki języka polskiego może być przeszkodą na drodze do komunikacji z odbiorcą za pomocą listu. Oczywiście nie namawiam do łamania zasad czy świadomego popełniania błędów — namawiam jedynie, aby priorytet nadać płynności komunikacji, nie gramatyce. W poniższym przykładzie ciąg nabiera mocy przez zastąpienie przecinka literką „i”. Gramatyk by to poprawił, zastępując „i” znakiem przecinka, bo dla niego bardziej liczą się reguły, nie flow:

Fragment oferty sprzedaży

Fragment oferty sprzedaży

10. Uważaj na ulubione słowa. Wszyscy je mamy — ukochane słowa, których nadużywamy. Moje ulubione to: „w zasadzie” … „właściwie” … „zasadniczo” … „krótko mówiąc”. Nie chodzi o to, by całkowicie je wywalić, ale o to, by nie używać ich tam, gdzie nie są potrzebne.

JAK: przy szlifowaniu tekstu skanuję go, wyłapując te słowa, które wplątują się w moją codzienną komunikację praktycznie nieświadomie. Zwykle dzięki temu tekst staje się bardziej dynamiczny, czyta się go płynniej i szybciej.

11. Prosty test na skuteczność. Po napisaniu tekstu, prześledź go uważnie, podkreślając nazwę reklamowanego produktu i / lub twojej firmy bądź nazwiska. Następnie zamień swoje nazwy nazwą konkurencji i jej produktu. Jeśli po takiej zamianie wszystko ładnie do siebie pasuje i zlewa się w piękny obrazek mnóstwa korzyści, zwolnij swojego copywritera — a jeśli sam to napisałeś, zacznij studiować najlepsze reklamy i klasyczne książki o reklamie.

Dobry autor tekstów marketingowych znajdzie sposób na przedstawienie oferty w taki sposób, aby reklamowany produkt miał większą postrzeganą wartość od dostępnych alternatyw.

12. Zredaguj pierwsze akapity. Prawdopodobnie możesz usunąć pierwszy lub pierwszy i drugi akapit swojego listu. Często bowiem pierwszy i drugi akapit nie wciągają czytelnika; wciągają jednak autora tekstu.

Autorowi trudno jest zacząć. A skoro już mu się udało, z bólem serca przychodzi usuwanie tych „wypocin”. Dobry edytor lub copywriter, jeśli w pojedynkę działa nad tekstem, zawsze powinien mieć oko na otwarcie listu. Może tam się czaić dziurka, w którą czytelnik wpadnie i zniknie.

13. Upewnij się, że tekst czyta się płynnie. Łatwość, z jaką przechodzi się od jednej myśli do drugiej, jest cechą dobrych tekstów. Przejście powinno być tak naturalne jak w zwykłej dyskusji ze znajomym. Rozmawiając z przyjaciółką nie przeskakujesz znienacka od jednego do drugiego tematu.

Są słowa i zwroty, które ułatwiają przejście do kolejnej myśli, ale o tym innym razem. W tej chwili po prostu znajdź logiczny sposób, z pomocą którego przeniesiesz uwagę czytelnika od jednej myśli do drugiej. Co może być tą łódką, na której uwaga odbiorcy przepłynie na drugą stronę rzeki?

14. Przeredaguj tekst po poprawkach prawnika. Jeśli tekst ma sprzedawać np. suplement zdrowia, pod lupę powinien go wziąć prawnik — istnieją bowiem ścisłe wytyczne co do zapewnień, jakie sprzedawca może składać w swoich materiałach promocyjnych.

Zwykle, po takiej przeróbce przez prawnika, z prawdziwego ogiera zostaje wielbłądek. Biedny copywriter musi wymyślić sposób, jak z powrotem uczynić go ogierem.

15. Nie przestawaj testować zmian. David Ogilvy, założyciel agencji reklamowej Ogilvy & Mather, powiedział raz, że „Brak dalszej pracy nad tekstem, który wciąż działa, to jedno wielkie marnotrawstwo.” Choć najlepsze teksty wznawiano przez 10, 20, 30 lat praktycznie bez zmian, to jednak opłaca się testować wariacje nagłówków, otwarć, ofert i innych elementów.

W krótszych tekstach marketingowych już nawet jedno zdanie może znacznie wpłynąć na konwersję. Ba, nawet jedno słowo. Testuj.

16. Upewnij się, że wszystkie elementy do siebie pasują. Klasyczny zestaw reklamy bezpośredniej zawiera list, broszurę, małą notę, formularz zamówienia. Zadbaj, by wszystko łączyło się w jedną, spójną całość.

Czy słowa opisujące twój produkt dopasowują się do ilustracji i specyfiki produktu na broszurze? Czy zachęta do działania odpowiada polom na formularzu zamówienia? Czy zachowano konsekwencję w typografii na wszystkich elementach?

17. Potwierdź zapewnienia. Obietnica bez dowodu wzbudza podejrzliwość. Udowodnij wszystko, o czym zapewniasz i obiecujesz.

Służą do tego rekomendacje, wyniki testów, cytaty z fachowych źródeł, „powody dlaczego”,  konkretne i specyficzne informacje, logiczna linia argumentacji, przykłady i dokumentacja, silna gwarancja, demonstracja, przedstawienie własnych osiągnięć, omówienie studium przypadku.

18. Powiedz, co zrobić i jak to zrobić. Nie zakładaj, że odbiorcy listu automatycznie wiedzą, jakie działania mają podjąć w związku z twoją propozycją, bo to jest „oczywista oczywistość”. Właśnie nie jest. Poprowadź ich za rękę.

19. Utrzymuj jednolity język. Pomyśl o swoim najlepszym przyjacielu. W zwierciadle umysłu potrafisz zobaczyć jego charakter i sposób, w jaki z tobą rozmawia. Sposób ten — słownictwo, akcent, ton, emocjonalność — składają się na to, jak go postrzegasz.

Twoi potencjalni klienci cię nie widzą, kiedy kontaktujesz się z nimi za pomocą listów. Muszą sobie ciebie wyobrazić, aby powstała ciepła, przyjacielska relacja. I jeśli sposób, w jaki się komunikujesz nie jest jednolity, odbiorcy pogubią się co do twojej tożsamości. Czy ktoś taki kupuje?

20. Zadbaj o prostotę. Jest mnóstwo matematycznych formułek, które pomagają utrzymać prostotę w przekazie tekstowym. Max Ross sugerował, że list powinien mieć 70 do 80 słów jednosylabowych na każde 100. W języku polskim byłby to odpowiednik 60 do 70 słów dwusylabowych. Paul Bringe sugerował, by ograniczyć zdanie do 20 słów. Drayton Bird sugerował, że najprostsze do przyswojenia zdania nie przekraczają ośmiu słów, a średnia długość zdania, które wciąż się łatwo czyta wynosi 16, z kolei zdania przekraczające 32 słowa są wyjątkowo trudne do zrozumienia za pierwszym razem.

21. Niech list będzie zapraszający. Zapraszający list marketingowy… wygląda jak prosty list osobisty. Odpychający wygląda jak typowa reklama.

Używaj gazetowej czcionki Times New Roman, wcięć, raczej krótkich niż rozwlekłych akapitów, czarnego koloru, białego papieru.

22. Przejdź szybko do konkretów. Dawniej reklama bezpośrednia charakteryzowała się tym, że listy rozpoczynano jakąś wciągającą historyjką — przydługawą i nie zawsze mającą związek z ofertą, jaką składano. Jednak dziś najlepsze listy już na pierwszej stronie wstępnie omawiają propozycję, z jaką wychodzi ich autor.

Jeśli chcesz się posłużyć historyjką, nic nie stoi na przeszkodzie — pod warunkiem, że nie będzie się ciągnęła na dwie strony. Konsumenci są dziś bardziej niecierpliwi niż kiedykolwiek wcześniej.

23. Nie bój się długich listów. Od momentu gdy przedstawiłeś swoją ofertę (propozycję), każdy zainteresowany odbiorca przeczyta całą resztę — nawet jeśli rozciąga się na 10 stron. Zadaniem tych dziesięciu stron jest rozwiać potencjalne wątpliwości, odpowiedzieć na potencjalne pytania. Jeśli całość ma się zamknąć we wspomnianych 10 stronach, niech tak będzie. Nikt nie zmusza handlowców, aby ich przemowa trwała maksymalnie 5 minut. Mówią oni tyle czasu, ile jest potrzebne, aby potencjalny kupujący nie miał żadnych wątpliwości.

24. Strzeż się powtórzeń. Jeśli twój list zmieścił się na jednej stronie i odpowiedziałeś na potencjalne pytania czy obiekcje, widocznie jest to jego idealna długość. Kiedy odbiorca widzi, że po raz drugi czyta to samo, ma dobrą wymówkę, aby wyrzucić list. (Pomijając wezwanie do działania i postscriptum, gdzie warto przypomnieć np. o gwarancji.)

25. Spójrz na najważniejsze zdania — pierwsze i ostatnie. Jeśli pierwsze zdanie nie angażuje uwagi czytelników, część z nich na tym etapie zakończy „lekturę” listu. Ostatnie z kolei powinno wywołać impuls do działania — powinno być jasną, konkretną instrukcją, co należy teraz zrobić.

26. Wykorzystaj potencjał postscriptum. Badania śledzące ruchy oczu wykazały, że istnieje pewien schemat czytania listów. Odbiorca najpierw patrzy na górną część, aby dowiedzieć się, o co chodzi i kto napisał list. Dalej jego oko wędruje w miejsce, gdzie podaje się dane adresata. Następnie patrzy na podpis. Jeśli poniżej podpisu znajduje się postscriptum, czytelnik czyta je zanim zacznie czytać pierwszy akapit listu.

Jak wykorzystać ten popularny schemat? Zwykle copywriterzy odwołują się w PS do naturalnej otwartości na darmowe produkty, wspominając np. o jakimś bonusie czy prezencie. („Pamiętaj — jeśli odpiszesz na ten list w ciągu 10 dni od chwili otrzymania, za szybką decyzję dostajesz bezpłatny X”) – to powinno wzmocnić chęć przeczytania całego listu, pod warunkiem, że pierwszy akapit nie jest powtórzeniem postscriptum. Nie ma potrzeby pisać więcej niż jest to konieczne!

27. Powiedz, ile mogą stracić. Jedno z najsilniejszych zamknięć listów sprzedażowych, jakie istnieje, to tzw. crossroads close. Po prostu uświadamiamy odbiorców, że odrzucenie propozycji wiąże się z konkretną stratą, podkreślając jednocześnie korzyści z akceptacji.

28. Połóż nacisk na gwarancję. Ponieważ przez list komunikujesz się z odbiorcami „w ciemno”, gwarancja nie tylko satysfakcji, ale przede wszystkim konkretnych rezultatów staje się jego decydującą częścią. Nie bój się, że przez to potencjalni kupujący cię wykorzystają. Doświadczenie wielokrotnie potwierdziło, że im dłuższa gwarancja, tym większe przekonanie odbiorców co do twoich zapewnień, firmy i produktu. A im większe przekonanie, tym więcej odpowiedzi na wezwanie do działania. (Przy okazji — praktyka pokazuje, że dłuższa gwarancja daje mniejszą ilość zwrotów.)

29. Usuń punkty STOPU. Nie dawaj czytelnikom szansy przełamania momentum — upewnij się, że przekaz jest logiczny i płynnie przechodzisz od jednej myśli do drugiej; upewnij się, że nie zachęcasz do zajrzenia do broszury w połowie listu; upewnij się, że strona nie kończy się na kropce, lecz w połowie zdania; upewnij się w końcu, że w prawym dolnym rogu jest zachęta „Kontynuuj na następnej stronie…” albo „Przerzuć na kolejną stronę…”

30. Niech zamawianie będzie proste. Claude Hopkins, który kochał testować wariacje swoich reklam, odkrył, że możliwość zamówienia przez telefon daje największą ilość odpowiedzi. Przebija zarówno możliwość zamówienia za pomocą formularza, jak i połączenie formularza z opcją telefoniczną. W 2004 roku Gary Halbert powtórzył to samo — sprzedawał najwięcej poprzez te wysyłki reklamowe, na które zareagować można było wyłącznie telefonicznie.

31. Nie zadowalaj się pierwszym wprowadzeniem. Ponieważ pierwsze zdania są decydujące, to jako copywriter powinieneś przygotować przynajmniej 5 możliwych otwarć listu i dać osobom trzecim do zaopiniowania. Przeanalizuj reakcje i wybierz najbardziej wciągające.

32. Załącz rekomendacje. To chyba najstarszy element dowodu reklamy bezpośredniej i wciąż najsilniejszy, o ile dobrze przygotowany. Pokaż, co inni mówią o tobie, twoim produkcie i usługach. Opinie wzmacniają wiarygodność tekstu. Najsilniejsze są te ze zdjęciem obok i podpisane pełnym nazwiskiem.

33. Użyj zwrotów, które mogą zainteresować. Drayton Bird, autor rewelacyjnej książki „Zdrowy rozsądek w marketingu bezpośrednim”, sugeruje wypróbować takie zwroty …

  • Produkt świeżo ulepszony.
  • Cena wzrasta z dniem X. Kup teraz.
  • Nie wiemy, jak długo jeszcze utrzymamy tak bogatą ofertę. Cena już rośnie, dodatki mogą zostać całkowicie wycofane.
  • Ponawiamy tę ofertę, ponieważ ostatnio okazała się przebojem.
  • Oferta wznowiona ostatni raz, dla ostatnich 60 osób.

34. Upewnij się, że odbiorcy wiedzą, co im oferujesz. Zgadza się — to oczywistość, lecz zdziwiłbyś się, jak często copywriterzy niejasno przedstawiają ofertę, czyli to, co reklama ma sprzedać. Wczuj się w potencjalnego kupującego i upewnij, że oferta opisana jest perfekcyjnie jasno.

35. Twój autorytet. Dlaczego ktokolwiek miałby wierzyć w to, co piszesz? Jak postrzegają cię odbiorcy? Dlaczego warto ci ufać? Dostarcz tych wyjaśnień — skuteczność poleci w górę.

36. Dlaczego działać teraz? Czy w twoim liście jest coś takiego, jak natychmiastowość — powód dlaczego warto działać teraz, w tej chwili? Konsumenci uwielbiają odkładać sprawy na później, chyba że dostarczysz im sensownego powodu dlaczego mieliby tego nie robić. Bo kiedy chodzi o zakupy… często odłożony na później oznacza odłożony na zawsze.

37. Nie bierz niczego za pewnik. Wspaniale, jeśli wiesz praktycznie wszystko o reklamowanym produkcie czy usłudze. Branży czy kategorii. Z drugiej strony fatalnie, bo przez nieuwagę możesz błędnie założyć, że podobną wiedzę mają odbiorcy.

Spróbuj wczuć się w potencjalnego odbiorcę propozycji. Przeczytaj list. Przeczytaj go drugi raz. I przeczytaj trzeci raz. Czy wszystko — na pierwszy rzut oka — jest dla ciebie jasne? A najlepiej daj list do przeczytania komuś, kto mógłby być potencjalnym klientem, ale kto nie ma nic wspólnego z tobą i twoją firmą i twoim produktem.

38. Czy tekst jest wiarygodny? Czasem copywriterowi tak bardzo zależy, aby opis oferty i produktu w liście zrobił wrażenie na jego sprzedawcy (kliencie copywritera), że po drodze gubi odpowiedź na proste i kluczowe pytanie — jak na opis ten zareaguje potencjalny kupujący? W jakim świetle ujrzy przedstawianą propozycję? Mimo że wszystko może być odzwierciedleniem prawdy, to zwykle używanie superlatyw w stosunku do oferty wzbudza w odbiorcy pewne podejrzenia.

Swoją drogą, czy spotkałeś się kiedykolwiek z pełną perfekcją i nieskazitelnością, pomijając reklamę? Ja nie. Konsumencie nie. Ale z jakiegoś powodu copywriterzy opisują reklamowany produkt jako twór doskonały. Błąd. Więcej o tym znajdziesz w tej małej, zaginionej książeczce copywritera O.A. Owena.

39. Czy odbiorcy wiedzą, kim jesteś? Nawet pisząc list do dobrego klienta, nie zakładaj od razu, że cię dobrze zna. A pisząc do potencjalnego klienta, zakładaj, że cię wcale nie zna. Czasem wystarczy tak niewiele jak zdanie lub dwa o osobie mówiącej w tekście.

40. Jeśli zamówienie ma się odbyć przez formularz, przygotuj go jako pierwszy. W takiej sytuacji w formularzu zamówienia przedstawiasz wszystkie warunki i najważniejsze informacje o ofercie. Kierujesz czytelnika w jego stronę. Stąd formularz staje się twoim celem. I wszystko, o czym piszesz w liście, powinno prowadzić odbiorcę do tego celu.

41. Pomiń to, co powszechnie znane. Nie ma potrzeby pisać, że południe wybija o 12:00. Dawniej Sears wypuścił katalog, z którego zatrudniony copywriter wywalił 25% tekstu, bo w praktyce nie mówił nic konkretnego — był zbędny.

42. Dlaczego kupować od ciebie? Jeśli sprzedajesz coś, co sprzedają inni, lepiej poszukaj dobrego wyjaśnienia! Jak dowiodły badania DoubleClick, 60 do 70% konsumentów przed zakupem zapoznaje się z ofertą (produktami) konkurencji. Upewnij się, że ci, którzy to zrobią — wrócą w podskokach do ciebie.

43. Nie udawaj Szekspira. Tekst marketingowy to nie proza ani poezja; zahamuj ego i unikaj wywierania dobrego wrażenia czy popisywania się bogatym słownictwem. Napisz to, co ma być napisane, aby zachęcić do podjęcia określonego działania — językiem prostym i bezpośrednim.

44. Nie stosuj różnych kolorów. Testy potwierdziły, że wyróżnianie zdań poprzez zmianę koloru zmniejsza zdolność rozumienia całego przekazu. Z czego to wynika? Nie wiem.

45. Pamiętaj, kto tu rządzi. Rządzi tu potencjalny klient. Jeśli nie zareaguje na twoje wezwanie, przegrałeś na którymś etapie swojej pracy. Zatem! Pogrzeb ego i chwal swego pana.

46. Spokojnie, nie krzycz. Mówi się, że jeśli wszyscy krzyczą, nikt nie słucha. Prawdziwe szczególnie w reklamie. Większość tekstów jest krzykliwa — wychwala reklamowane produkty pod niebiosa. Efekt: nikt tego badziewia nie słucha. Dlatego choć może dziwić, stonowana forma komunikacji marketingowej działa dziś lepiej niż forma przebojowa, tak popularna jeszcze do niedawna.

47. a) Napisz, co napiszesz… b) napisz to… c) napisz, co napisałeś. Dobra technika, dzięki której łatwo pokreślić najważniejsze argumenty w liście.

PRZYKŁAD: a) Możesz zarabiać 2.000 zł blogując dwa razy w tygodniu w wolnym czasie. b) Na przykład na konto Jana Kowalskiego, którego opinię masz poniżej, co siedem dni wpływało średnio 520zł. c) To prawie 2.100zł czystego zysku — już po trzech miesiącach, od kiedy zaczął działać według moich strategii.

48. Dołącz znaczek. Jeśli jest coś, co pozwala zwiększyć szanse na reakcję na list, prawdopodobnie powinieneś to wykorzystać — na przykład dołączając znaczek pocztowy do koperty. Zdecydowanie zachęca do odesłania formularza. Pod warunkiem, oczywiście, że matematyka na to pozwala. (Na znaczek.)

49. Wykorzystaj technikę redaktorską. 1) KTO: Powiedz im, kim jesteś. 2) CO: Powiedz im, co dla nich masz i co mogą z tego mieć. 3) GDZIE: Powiedz im, gdzie wysłać zamówienie. 4) KIEDY: Powiedz im, kiedy podjąć działanie (teraz). 5) DLACZEGO: Powiedz im, dlaczego warto skorzystać z twojej oferty, nie oferty kogoś innego. 6) JAK: Powiedz im, jak zamawiać.

Kliknij tu i pobierz artykuł w formacie PDF50. Daj tekst do oceny — nie tylko przyjaciołom i współpracownikom, ale również osobom zawodowo zajmującym się redagowaniem artykułów i książek. Nawet David Ogilvy nigdy nie publikował swoich reklam, zanim nie dał ich do poprawek doświadczonemu redaktorowi.

Mam nadzieję, że to pomoże.

Życzę sukcesów (jak najczęściej),
Podpis autora Łukasza Kamiennika

Kliknij, jeśli artykuł ci się podoba

Podziel się
Share On Facebook
Share On Twitter
Share On Google Plus
O Łukasz Kamiennik

Autor, copywriter, ghostwriter – niekoniecznie w tej kolejności. Duże doświadczenie w pisaniu tekstów marketingowych i publicystycznych. Długoletnia praktyka w e-mail marketingu. Zainteresowany moimi usługami? Zapraszam do kontaktu >>

Komentarze

  1. Bardzo fajnie opisałeś jak zwiększyć atrakcyjność tekstów sprzedażowych.
    Brakuje mi tylko jakiegoś przykładu np produktu z internetu i twojej przeróbki (takiego przed i po) z zastosowaniem tych technik.
    Pozdrawiam i jeszcze raz dzięki za artykuł.

    • Krzysztof, to co zrobiłam ja, po przeczytaniu tego artykułu, to wzięłam sobie jakiś wpis z mojego bloga i śledząc wytyczne Łukasza punkt po punkcie, zastanawiałam się, czy postępowałam zgodnie z tymi zasadami. Nieważne, że artykuł na blog to nie to samo co tekst sprzedażowy. 80% zasad można odwzorować. I już w tej chwili wychwyciłam w moim tekście kilka wad. Jak choćby to (analizowany wpis dotyczył sposobów zwiększenia komentarzy na blogu), że za słabo podkreśliłam zalety wynikające z takiego przedsięwzięcia. Dlatego Tobie polecam zrobić to samo. Oczywiście zgadzam się, że jeśli zrobiłby to spec jak Łukasz, to efekt byłby o niebo lepszy – nam samym trudno przyznawać się do potknięć.

      A swoją drogą, to Krzysztof ma bardzo ciekawy pomysł. Ja jestem wprawdzie z nieco innej działki (WordPress, web development), ale na podstawie różnych rozmów i doświadczeń z czytelnikami mojego bloga wywnioskowałam, że artykuły typu „case study” cieszą się sporym uznaniem. I dlatego zrobiłam eksperyment w postaci artykułu Jak przeprowadzić rewitalizację bloga– właśnie w oparciu o zasadę „przed i po”. I już, mimo że wpis jest świeży, widzę w statystykach, że ma sporo odwiedzin i co najważniejsze, ludzie nie wychodzą ze strony po 30 sekundach.

      • Łukasz, lubię podsumowania i komentarze w formie cytatu, historyjki itp. – zapadają na długo w pamięć. Jednak przyznam szczerze, że nie do końca zrozumiałam zacytowany tekst w kontekście tego, co napisałam. Takie moje marudzenie umysłu raczej ścisłego niż humanistyczno-filozoficznego… :-)

        P.S. Nie widzę, przy Twoim komentarzu przycisku „Odpowiedz” (może masz ograniczone wielopoziomowe zakorzenianie komentarzy w WP, Ustawienia->Dyskusja?), więc podpinam się piętro wyżej.

  2. Konkretny artykuł, i kilka przydatnych informacji, zapewne skorzystam z tych porad u siebie, mam nadzieję że wysiłek się opłaci ;-)

  3. Witajcie :)

    Bardzo konkretny artykuł Łukaszu. Do tego długi i konkretny, a myślałam, że tylko ja lubię pisać i czytać takie artykuły ;) Żartuję! :D

    Myślę, że artykuł przyda się wielu osobom. Gdyby ludzie stosowali choć 30% z tego, o czym piszesz, oferty byłyby o niebo lepsze. Wiele razy natrafiałam w Internecie na ofertę, w której nie było praktycznie NIC poza ceną. Przykra sprawa!

    Osobiście piszę mało ofert, ale za to dużo artykułów w tematach: szybka nauka, zapamiętywanie, mapy myśli, nauka języków obcych.

    Jak pisała Aga, dużą część z tych zasad można z powodzeniem wykorzystać w artykułach, które zawsze „sprzedają” jakąś idee czy technikę.

    Wydaje mi się, że kluczowa jest płynność tekstu oraz nie przecenianie wiedzy czytelników. Wcześniej zdarzało mi się zakładać, że coś jest przecież tak oczywiste, że nie muszę tego tłumaczyć. A jednak…

    Bardzo ważny jest dla mnie feedback innych osób. Ja mam to szczęście, że pracuję z dwiema osobami, które uwielbiają czytać i poprawiać moje teksty. Zawsze znajdą potknięcia, uogólnienia i logiczne błędy, aby tekst był płynny i konkretny. To klucz do udanego tekstu.

    Pozdrawiam i życzę nam wszystkich samych genialnych tekstów!
    Kasia

  4. jobfitter napisał:

    Bardzo inspirujący artykuł, zabieram się po krótkiej lekturze do pracy nad tekstami :) Prawdopodobnie przyjdzie potrzeba, aby przeczytać więcej:)

Co myślisz?

*

Pokaż
Ukryj