„Pisanie tak, jak się mówi” — mit… czy ukryta broń copywriterów? 3 sugestie Eda N. Mayera

„Pisanie tak, jak się mówi” — mit… czy ukryta broń copywriterów? 3 sugestie Eda N. Mayera

Starsi spece od reklamy i copywritingu w dobrych agencjach mają pewną przewagę nad młodzikami. Poza praktyką, brali lekcje od legend branży. Jedną z nich jest „Nestor Reklamy Pocztowej” — Edward N. Mayer.

Ed był płodnym autorem tekstów reklamowych, który przeprowadził pierwsze systematyczne seminarium dla Direct Marketing Association. Już tysiące młodych adeptów z całego świata wchłonęło fundamenty skutecznej reklamy i copywritingu z wykładów tego pioniera.

Dziś oddaję jego 3 sugestie, które pomagają pisać tak, jak się mówi …

Jak pisać naturalnie,
czyli w sposób, w jaki mówisz —
TYLE ŻE LEPIEJ

Sugestie Edwarda Mayera ulepszają pisanie tak, jak się mówi, jeśli piszesz tak, jak się mówi — dlatego najpierw słowo na ten temat:

Pomagałem kiedyś młodszemu bratu (4 klasa, podstawówka) rozwiązać zadanie z języka polskiego. Od zawsze miał problem z pisaniem. Pomyślałem, że chyba mogę pomóc.

Usiedliśmy więc do zadania. Otóż była sobie ilustracja, na której mały chłopiec w poczekalni na PKP bawił się samochodem „na pilota”. Obok niego siedział starszy pan. Chłopiec powiedział — Ej, ty, odsuń nogi, bo nie mogę przejechać moją wyścigówką. Pomijając dziwność tego zadania, pytanie, na które należało odpowiedzieć, brzmiało tak: „Dlaczego wypowiedź chłopca jest niestosowna?”

Brat nie potrafił rozwiązać tego zadania. Hmm, tylko dlaczego? Przecież pytanie jest łatwe. Dlaczego nie potrafisz tego rozwiązać — zapytałem. Odpowiedź była krótka. — Bo nie wiem, jak to napisać.

Wtedy zapytałem — A gdybyś miał odpowiedzieć słownie, nie pisemnie, to jak byś odpowiedział na to pytanie?

— No bo do starszego pana nie wolno mówić ‘ej, ty’, tylko ‘proszę pana’ i trzeba się grzecznie zwracać.

— Bingo! Napisz to teraz, tylko zamiast od ‘no bo’ zacznij od ‘ponieważ’.

I zrobione! Młody miał problem z napisaniem rozwiązania, ale nie miał problemu z jego wypowiedzeniem. Czy to nie dziwaczne?

Przecież pisanie jest nierozerwalnie połączone z mówieniem, czyż nie? Po prostu piszemy coś, zamiast to coś wypowiadać — tyle że lepiej!

LEKCJA DLA COPYWRITERA: W gruncie rzeczy nie chcemy pisać tekstu, tylko chcemy przekazać konkretny komunikat poprzez ów tekst. Jeśli więc masz kłopot z samym pisaniem, to w takim razie nie pisz, lecz wyobraź sobie, że mówisz do jego odbiorcy to, co chcesz mu powiedzieć. A potem? A potem to zapisz. I gotowe. Zadanie zrobione.

Teraz pozostaje zamienić ‘no bo’ na ‘ponieważ’ — czyli poprawić tekst pod kątem znaczenia, przejrzystości, jasności, rozumienia.

Stare wygi copywritingu radzą, by pisać tak, jak się mówi. I zgadza się — powyższy przykład dowiódł, że to złota wskazówka. Ale widzisz, ludzie popełniają pełno błędów w mówieniu (‘no bo’). Fakt, mówią prosto, swobodnie, lekko — ale zwykle bardzo niejasno i niepoprawnie. Sprawdź: następnym razem, kiedy będziesz z kimś rozmawiał, zwróć przez chwilę uwagę na to, co słyszysz. Będziesz zadziwiony, ile błędów wyłapiesz, jeśli skoncentrujesz się na tych wypowiedziach.

Dlatego nie do końca chodzi o faktyczne pisanie tak, jak się mówi. Chodzi o pisanie z taką łatwością i naturalnością, z jaką się mówi. Wtedy czytanie dla odbiorcy będzie równie przyjemne, co słuchanie dla słuchacza.

Zatem… jeśli chcesz dobrze pisać, musisz poświęcić czas, żeby wyłapać błędy w mówieniu. (Wsłuchując się w to, co oraz jak mówisz, i starając logicznie analizować.) Konsekwencja w takiej świadomej analizie zaprowadzi cię do sukcesu w copywritingu.

Ale ukrócę ci tę drogę. Oto, jak praktykować teorię pisania tak, jak się mówi, tyle że lepiej: powiedz na głos (ostatecznie w myślach), co chcesz przekazać w swoim tekście marketingowym. Możesz nawet to nagrać — na początek pomaga. Następnie przepisz to, co powiedziałeś. I teraz popraw to, co napisałeś. Do tego użyj trzech sugestii Eda Mayera:

  • Usuń nadużywane oraz niedopuszczalne słowa i zwroty. Przeciętna kobieta czy mężczyzna, wykształcona bądź nie, zwykle ma okropny nawyk wtrącania do wypowiedzi nadużywanych oraz przeszkadzających słów i zwrotów. Nie pali się, żeby usuwać je z wypowiedzi ustnych, bo nie rzucają się specjalnie w oczy. Jednak te same słowa i zwroty w tekście reklamowym wyrządzają znaczną szkodę, osłabiając jego „flow”, momentum, jasność, znaczenie. Mając to w pamięci, przysłuchaj się samemu sobie i zauważ, jak często używasz choćby takich słów jak „ja” … „my” … „mój” … „nasz” … i tym podobnych.Błędy w mowie, numer jeden
  • Usuń długie i niezrozumiałe słowa. Większość z nas wtrąca w codziennych dyskusjach mnóstwo słów, które sądzimy, że nasi słuchacze dobrze rozumieją. Poza tym przez większość czasu używamy słów nie do końca właściwych temu, co chcemy przekazać — czyli o niejasnym znaczeniu. Czasem też mamy swoje własne, ulubione słowa, których wypowiadanie i dźwięk z jakichś przyczyn polubiliśmy. Lecz niewielkie to wszystko ma znaczenie, jeśli poprzez te słowa nie przekazujemy prawdziwego znaczenia przekazu — jeśli nasi odbiorcy mają wątpliwości, czy rozumieją to, co im mówimy.Błędy w mowie, numer dwa
  • Usuń dodatkowe i zbędne słowa. Nasze wypowiedzi, prawdopodobnie dlatego, że lubimy dźwięk ulubionych słów, są zapaćkane ekstra słowami, które w żaden sposób nie wzmacniają przekazu — które nie mają na niego żadnego wpływu. Mimo to wtrącamy takie słowa w wypowiedzi i w efekcie w teksty, jeśli zamierzamy pisać tak, jak mówimy. Jeśli tekst ma być zwięzły i lekki w czytaniu, powinniśmy je wyłapać i usunąć. Jak ocenić, które słowa są totalnie zbędne? Łatwo: usuń słowo i przeczytaj tekst. Jeśli usunięcie słowa nie pogorszyło znaczenia całego zdania, to znaczy, że słowo to było słowem dodatkowym — zbędnym i jedynie spowalniało przekaz.Błędy w mowie, numer trzy

Cytat WolteraBomba! Wyłapałeś i poprawiłeś swoje błędy popełniane w komunikacji. Lecz podróż ku doskonałości w pisaniu trafiających i przekonujących tekstów dopiero się zaczyna …

Bez względu na to, jak dobrze, spójnie i „czysto” potrafisz teraz pisać, nigdy nie zmotywujesz odbiorców do DZIAŁANIA, dopóki nie odkryjesz, co przyciąga ich uwagę — dlaczego zaczynają czytać oraz czego chcą, szukają, oczekują po twoich marketingowych tekstach.

O tym już za tydzień, w kolejny poniedziałek, za siedem krótkich dni.

Życzę sukcesów (jak najczęściej),
Podpis autora Łukasza Kamiennika

Kliknij, jeśli artykuł ci się podoba

Podziel się
Share On Facebook
Share On Twitter
Share On Google Plus
O Łukasz Kamiennik

Autor, copywriter, ghostwriter – niekoniecznie w tej kolejności. Duże doświadczenie w pisaniu tekstów marketingowych i publicystycznych. Długoletnia praktyka w e-mail marketingu. Zainteresowany moimi usługami? Zapraszam do kontaktu >>

Komentarze

  1. Taaaa, takie proste a wydaje się być skuteczne. Powiedzieć, napisać, poprawić. Zdarzało mi się nagrywać, co mówię w tym celu, a nagrywanie daje jeszcze jedną cenną korzyść. Pozwala łątwo wyłapać wszystkie błędy i je poprawić błyskawicznie. Często wystarczy raz posłuchać! Piszę o tym tutaj: dariuszmlynarski.com/chcesz-poprawic-jakosc-swoich-komunikatow-nie-tylko-w-biznesie – Sorry za bezczelne zamieszczenie linka ale primo: może się przydać, secundo: autor sam zaprasza ;)

    • Darek, dzięki za komentarz. Co do odnośnika, chodziło mi o adres w polu, nie treści komentarza. :) Poza tym ze względów SEO, Google sugeruje się pierwszym odnośnikiem, drugi nie dostaje już mocy, jeśli kieruje do innego miejsca w tej samej domenie. Warto o tym pamiętać, publikując artykuły do przedruku.

  2. Słyszałem o tym sposobie już wcześniej, ale przyznam, że nie miałem okazji go jeszcze przetestować. Co innego wypowiadanie zdań i przygotowywanie oferty w myślach – to akurat standard. No nic, trzeba przetestować teraz mówienie na głos ;)

    Pozdrawiam

  3. Hehe :) Bardzo cenny artykuł i wiem jak to jest skuteczne z własnego doswiadczenia. Zawsze jakoś tak własnie wychodzi, że obojętnie jakiego tematu się nie dotknę. Tak już się nauczyłem i nie zastanawiam się nad tym. Myślę, że raczej nie potrafiłbym powrócić do bardziej oficjalnego stylu. Oczywiście są momenty, gdy nie wypada napisać „Podania” we własnym stylu bo mogłobyby ono wyglądać conajmniej dziwnie, ale na tą chwilę jeszcze nad sobą panuję w tej kwesti…

    Dobrze się Ciebie czyta Łukasz i lubię sobie szperać na Twoim blogu. Jednak to chyba dopiero mój pierwszy komentarz tutaj ;) Teraz będe odzywał się częściej.

    Pozdrawiam

  4. No no, dobry artykuł. :) Niestety to jest tak, że nie wystarczy tylko pisać. By być skutecznym trzeba pisać świadomie i z pewną wiedzą (nawet bardzo podstawową) z zakresu socjotechniki, inżynierii społecznej oraz oczywiście marketingu. A już pisanie dla potrzeba stron/portali internetowych wymaga również uwzględnienia niektórych zasad z zakresu pozycjonowania. Nie ma tak przyjemnie ;)

  5. O to chodzi. Dobry tekst musi się odwoływać do emocji, choć tutaj bardzo dużo zależy od kontekstu i wyczucia piszącego. Grunt to nie przesadzić. Nikt nie lubi nachalności i operowania uczuciami na zasadzie emocjonalnego kija.

  6. „Usuń słowo i przeczytaj tekst. Jeśli usunięcie słowa nie pogorszyło znaczenia całego zdania, to znaczy, że słowo to było słowem dodatkowym — zbędnym i jedynie spowalniało przekaz.”

    Tę radę wypróbuje już dziś. Zobaczymy jakie będą efekty.

  7. Bardzo fajny artykuł :) Faktycznie jest tak, że mówiąc nie zastanawiamy się do końca w jakiej formie przekazujemy swoje myśli. W szkole miałam kiedyś takie zadanie na angielskim, mieliśmy obserwować jak gestykuluje i zachowuje się nasz rozmówca. Wyniki były zaskakujące. Nawet nie zdajemy sobie sprawy ile gestów wykonujemy mówiąc i jak wielu wtrąceń używamy.

  8. Moim zdaniem warto przejrzeć tekst pod kątem przysłówków, które mogą wprowadzać czytelnika w błąd lub sprawiać, że tekst będzie generalizowaniem spraw.

Co myślisz?

*

Pokaż
Ukryj
Przeczytaj poprzedni wpis:
stara-restauracja
Korzystna oferta — wielki krok w kierunku wysokiej sprzedaży

Jeśli jako copywriter chcesz, aby twój tekst był skuteczny, musisz przedstawić potencjalnym kupującym korzystną ofertą. Nikt bowiem nie kupi, jeśli uzna, że składana mu oferta...

Zamknij