PISANIE SILNEGO LISTU SPRZEDAŻOWEGO, Bob Leduc

PISANIE SILNEGO LISTU SPRZEDAŻOWEGO, Bob Leduc

Dziś tłumaczenie tekstu Boba Leduca, który ukazał się w gazecie New Straits Times w 2000 roku. Bob regularnie pisze dla wielu magazynów, takich jak Home Business Magazine, Opportunity World i innych. Ale już bez zbędnych wstępów . . .

mały separator

„Pisanie silnego listu sprzedażowego”
—Bob Leduc, coach rozwoju biznesu

Sylwetka Boba Leduca

Bob Leduc

CZYTASZ TEN ARTYKUŁ, ponieważ jego nagłówek przyciągnął Twoją uwagę. Wywołał chęć, aby dowiedzieć się czegoś więcej o pisaniu tekstów reklamowych.

Właśnie taka jest misja skutecznego nagłówka. Zdobywa uwagę czytelnika i daje przekonujący powód na to, aby zanurzyć się w lekturze tego, co w dalszej części.

Nagłówek jest pierwszą najważniejszą częścią reklamy czy listu sprzedażowego. Od niego zależy kluczowa sprawa — czy odbiorcy przeczytają, czy przejdą obok reklamy obojętnie. Bo może to być najlepsza reklama na świecie, lecz straciłeś czas, jeśli nagłówek nie zainteresował czytelników na tyle mocno, żeby ją przeczytali.

Oto kilka dobrych przykładów, jakie znalazłem na popularnych stronach internetowych:

  • Zrzuć 15 kilo w 30 dni… i utrzymaj elegancją sylwetkę
  • Umieść swoją reklamę na 200 stronach JEDNYM kliknięciem myszki
  • Szybko zwiększ ilość zamówień o 29 procent
  • Jak zarabiać 2 000 dolarów miesięcznie przy użyciu komputera
  • Odkryj, jak zmniejszyć cenę za paliwo o 43 procent

Każdy z tych nagłówków przedstawia jasną korzyść, jakiej mogę się spodziewać po skorzystaniu z produktu, usługi czy szansy biznesowej zareklamowanej tuż pod nim.

I jeśli jestem zainteresowany zdobyciem tej korzyści, wówczas trudno mi się oprzeć danemu tekstowi — czytam go więc, aby dowiedzieć się więcej. Cel osiągnięty.

Prosta procedura w pięciu krokach

Pracując nad nagłówkami używam następującej procedury. Jest prosta i łatwa w użyciu. Nawet ktoś, kto na co dzień nie pisze tekstów reklamowych, może dzięki niej stworzyć zachęcający nagłówek.

KROK 1. Określ idealnego odbiorcę, którego uwagę chcesz przykuć poprzez nagłówek. Dzięki temu poznajesz go i ułatwiasz sobie wybór tych korzyści, które mają dla niego znaczenie — które odnoszą się do jego codziennego życia.

KROK 2. Wejdź w skórę odbiorcy. Wyobraź sobie, jak wygląda jego życie. Pamiętaj tylko, że piszesz do jednego człowieka. Owszem, reklamę będzie czytało wiele osób, ale każda z nich zrobi to samodzielnie. Sam się przekonasz, że łatwiej napisać dobry nagłówek, kiedy kierujesz go tylko do jednej osoby.

KROK 3. Teraz dopiero wybierz jedną i najbardziej znaczącą korzyść, jaką daje odbiorcy produkt, usługa czy propozycja biznesowa reklamowana w głównej części tekstu.

KROK 4. Napisz tyle jednozdaniowych wypowiedzi na temat tej korzyści, ile zdołasz. W każdej użyj przynajmniej jednego słowa z poniższej listy.

Istnieje mnóstwo dobrych słów, jakich możesz i powinieneś użyć w nagłówku. Lecz lata prób i błędów potwierdziły, że tych 12 spisuje się najlepiej:

Ty . . . Bezpłatny . . . Nowy . . . Gwarantowany . . . Szybki . . . Łatwy . . . Odkryj . . . Potwierdzony . . . Jak . . . Oszczędź . . . Zwiększ.

KROK 5. Wybierz z listy wypowiedź o największej dynamice, sile oddziaływania. Jeśli jest kilka, które wydają się równie dobre, spróbuj je w jakiś sposób połączyć. I to będzie Twój nagłówek.

Gotowe! Stworzyłeś właśnie zachęcający nagłówek, który potrafi zdobywać ulotną uwagę Twoich czytelników. Nagłówek, który daje przekonujący powód, dla którego warto przeczytać tekst reklamowy.

Stosuj tę prostą metodologię tworzenia skutecznych nagłówków dla kolejnych swoich kampanii. Przekonają one potencjalnych klientów, żeby zapoznali się z Twoją ofertą. I zgadnij co? Jeśli jest korzystna, masz sprzedaż!

Życzę sukcesów (jak najczęściej),
Podpis autora Łukasza Kamiennika

Kliknij, jeśli artykuł ci się podoba

Podziel się
Share On Facebook
Share On Twitter
Share On Google Plus
O Łukasz Kamiennik

Autor, copywriter, ghostwriter – niekoniecznie w tej kolejności. Duże doświadczenie w pisaniu tekstów marketingowych i publicystycznych. Długoletnia praktyka w e-mail marketingu. Zainteresowany moimi usługami? Zapraszam do kontaktu >>

Komentarze

  1. Seweryn napisał:

    To nie jest tak, że czytałem ten artykuł ponieważ intteresował mnie nagłówek. Czytałem wiele innych artykułów na tym blogu, uważam że jest bardzo pomocny w mojej pracy, dlatego przeczytałem ten artykuł.
    Ostatnio zetknąłem się z poglądami Immanuela Kanta i jego słynnym powiedzeniem: ‘Dare to Know’ – “Sapere Aude”, czyli „mieć śmiałość i wiedzieć”. Chodzi tujednak o coś więcej niż czytanie porad innych ludzi.
    Zdaniem Kanta, każdy kto chce odnosić sukcesy, powinien wypracować własną drogę i nie opierać się na autorytetach innych, wnosząc tym samym nową wiedzę, nikomu jeszcze nie znaną. Czyli, rozumiem że najpierw muszę nauczyć się od innych żeby nie wamyślać koła na nowo. Kiedy już będę miał tą wiedzę, muszę ją poszerzać o własne doświadczenia i stać się autorytetem w swojej dziedzinie. Z mojego doświadczenia wiem, że nikt nie da ci najważniejszej wiedzy. Pewne aspekty marketingu internetowego są trzymane w sekrecie, przecież nikt nie jest głupi i nie zdradzi, w jaki sposób robi pieniądze. Wtedy nadchodzi czas na odkrywanie własnych dróg. Co o tym sądzisz Bob?

  2. Robert napisał:

    Wczytałem się w parę artykułów na blogu i muszę przyznać, że można z niego wynieść wiele ciekawych informacji. Chciałbym jednak zaznaczyć, że moim zdaniem najważniejsza jest kreatywność i nieschematyczne działania. Schematyzm prowadzi do odwrotnych skutków niż te zamierzone..

  3. Bartek napisał:

    Bardzo fajny poradnik. Na pewno trochę uprości mi pracę i może osiągnę nieco lepsze efekty :)

  4. Pdmg napisał:

    Wypróbuję, choć jestem nieufna – czegoś mi brakuje w tym krótkim poradniczku…

  5. Ada napisał:

    Niby krótki, niby skromny, ale i tak można się dowiedzieć bardzo wielu ciekawych rzeczy. Gdyby wszyscy posiadali tą wiedzę, może nie mielibyśmy nudnych ofert, których nawet nie otwieramy, tylko od razu wrzucamy do kosza. Nagłówek ma większe znaczenie niż treść.

  6. Jacek napisał:

    Bardzo fajny, choć krótki poradnik. Dobry, perswazyjny nagłówek to… no, pewnie dobre 50% sukcesu:) Bo zachęca, aby czytelnik przeczytał dalej i dowiedział się, dlaczego powinien skorzystać akurat z tej usługi/ z tego produktu:)

  7. Jeszcze dziś, chyba wypróbuję tą metodę w praktyce :) Dzięki, za konkretny konkret ;)

  8. Nie ulega wątpliwości, że tego typu nagłówki rzeczywiście elektryzują, przyciągają uwagę. Nie mam zamiaru podważać słów Leduca, ale wydaje mi się, że przez ostatnie 13 lat, jakie minęło od napisania tekstu, rynek reklamy mocno przesycił się tego typu nagłówkami „z impetem”. Odkryj.. oszczędź… Zwiększ. Wszyscy to mówią. Jak najbardziej mówmy językiem korzyści, ale może lepiej dołożyć do tekstu, nagłówka to „coś”, nieco więcej finezji (nakierowanej cały czas na korzyść i sprzedaż, rzecz jasna), żeby uzyskać pożądany efekt? Marzą mi się reklamy z czasów Ogilvy’ego – „amazing story of a Zippo” – o zapalniczce wyciągniętej z brzucha ryby, która nadal działa ;-)

  9. Wykorzystuję bardzo podobną metodę przy tworzeniu nagłówków do tekstów ofert handlowych. Ale nawet uporządkowany sposób podejścia do tej czynności nie oznacza, że teksty tworzy się łatwo. Trzeba tak jak napisałeś włożyć w to naprawdę dużo pracy.

    Ale warto się przyłożyć do tego by nagłówek przyciągnął uwagę, a dalszy tekst tę uwagę utrzymał i zamienił na pożądaną przez nas akcję. Mój sposób tworzenia ofert handlowych przedstawiłem w artykule: wiedzawfirmie.pl/organizacja-pracy/organizacja-pracy-biurowej/jak-napisac-oferte-przyklady-ofert-handlowych/

    pozdrawiam
    Piotr

  10. Moim zdaniem, aby napisać odpowiedni tytuł dla mailingu potrzeba wielu testów z różnymi wersjami tytułu. Tylko w taki sposób można otrzymać najlepsze wyniki sprzedażowe.

  11. Dzięki za wpis, właśnie tworzę coś na wzór oferty. Osobiście lubię takie kompleksowe wpisy. Mam nadzieję, że zastosowanie porad pomoże mi w uzyskaniu zamierzonej akcji.

  12. Arturro napisał:

    A ja powiem, że tego typu teksty wylewają się z ekranu na wielu „przeciętnych” portalach internetowych. Zarabiaj 457$ w tydzień, schudnij 45 kg w dwa dni.

    Szczerze powiedziawszy, jak widzę tego typu nagłówki to mnie odrzuca i ostatnie co myślę o tym to kliknięcie w niego.

    To stało się już zbyt popularne, aby było skuteczne.

Co myślisz?

*

Pokaż
Ukryj