Dlaczego twoi potencjalni klienci od ciebie nie kupują? (Zobacz, co ich hamuje… i wywal to ze swoich ofert!)

Dlaczego twoi potencjalni klienci od ciebie nie kupują? (Zobacz, co ich hamuje… i wywal to ze swoich ofert!)

Jest to tak proste, jak prosto brzmi: jeśli twoi potencjalni klienci czytają coś, co wzbudza w nich odruch nie powiem jaki, to możesz zapomnieć o bombowej sprzedaży.

Nie wiem, jak inni, ale ja lubię sobie założyć pewną rzecz zanim usiądę do pisania tekstu, który ma sprzedawać. Oto założenie: piszę do ludzi inteligentnych, być może nawet bardziej inteligentnych, niż mi się wydaję, a może nawet bardziej inteligentnych ode mnie samego.

Co przez to zyskuję? Świadomość. Wiem, że nie mogę polegać na pierwszych lepszych argumentach — wiem, że muszę znaleźć najsilniejsze argumenty, jakie tylko istnieją … wiem, że moi czytelnicy (potencjalni klienci) w wielu przypadkach wiedzą, czemu służy tekst, który czytają (sprzedaży) i wiem, że prawdopodobnie wiedzą, że napisał to ktoś, komu zależy na jak największej sprzedaży …

… i mnóstwo innych rzeczy.

Przez to proste założenie zyskuję coś jeszcze: eliminuję powody, które mogą zniechęcić potencjalnego klienta do czytania i w efekcie dokonania zakupu. Powodów, jak się okazuje, może być mnóstwo.

Przetłumaczyłem kilka wypowiedzi z pewnego amerykańskiego forum, na którym autor wątku pytał forumowiczów, czego nie cierpią w typowych tekstach sprzedażowych (ang. sales letter). Zobacz…

  • „Superlatywy na superlatywach (naj, naj, naj) oraz niewiele a często nawet ani jednej rekomendacji.”
  • „Puste frazesy i atak na inne produkty w celu zwiększenia postrzeganej wartości — przyprawia mnie to o nerwy.”
  • „Niemal oczywiste przekłamania.”
  • „Totalny brak dowodów na potwierdzenie zapewnień, a nawet własnych osiągnięć. Czy ktoś jeszcze dzisiaj wierzy na słowo?”
  • „Brzydzę się tekstami, które odnoszą się do czytelnika, jakby ten był jakimś durnym idiotą, którego można na wszystko nabrać.”
  • „Nie rozumiem opinii klientów, którzy mają tylko jedną literę w nazwisku. Dla mnie wygląda to jak samoróbka. Co innego, gdy połowa opinii podpisana jest nazwiskiem, druga połowa pierwszą literą. Ale wszystkie opinie bez nazwiska? Zdecydowanie wzbudza podejrzliwość.”
  • „Fałszywe twierdzenia jak ‘numer #1 na (…)’ — nie cierpię tego zdania.”
  • „Mnie denerwuje, gdy autor tekstu dodaje 5 razy post scriptum. Nawet 3: PS, PPS, PPPS — jak to wygląda?”
  • „Mielenie o tym, jak świetny i rewelacyjny jest produkt, bez podawania dokładnych i precyzyjnych informacji o nim.”
  • „Nie cierpię przekrzyczanych nagłówków składających się z kilkudziesięciu słów, jak np.: ‘Kto Jeszcze Chce Ściśle I Zazdrośnie Strzeżonych, Nigdy Wcześniej Nie Ujawnianych, 27 Sekretów, Które Zamieniają Twoją Stronę W Wyciskającego Pieniądze Potwora Na Sterydach. Zalewające Cię Tysiącami Nowych Klientów Z Minuty Na Minutę, 24h Na Dobę. Zmuszających Ich Do Obłędnego Szału Kupowania I Zalewania Na Okrągło Twojego Konta Bankowego Ogromnymi Kwotami. Turbo-doładowującymi Twoją Sprzedaż I Wystrzeliwującymi Twój Dochód W Stratosferę I Poza Nią.’
  • „Nagłówki zaczynające się ‘Kto jeszcze’ albo ‘Śmiali się, gdy’ — brzmią strasznie protekcjonalnie. Po takim nagłówku już wiem, czego spodziewać się dalej. A jest to zwykle typowa, nieprzekonująca gadka sprzedażowa. Nie czytam już czegoś takiego.”
  • „Dla mnie jest totalnym nieporozumieniem, gdy do produktu, który kosztuje $37, autor dodaje bonusy wycenione na $600.”

Sporo lekcji płynie z tych wypowiedzi, których bliżej chyba nie muszę wyjaśniać. Pomyślałem, że fajnie byłoby zgromadzić w jednym miejscu zestawienie „rzeczy”, których Polacy nie lubią czytać w tekstach sprzedażowych.

Napisz w komentarzu, co wzbudza w tobie podejrzenia w tekstach sprzedażowych. Jakim zapewnieniom autorów nie ufasz? Co wzbudza w tobie niechęć? Co powoduje, że zamykasz stronę, przez którą ktoś próbuje ci coś sprzedać (albo oferuje jakiś produkt — co nie jest bez różnicy)?

Alternatywnie możesz napisać, co sprawia, że kupujesz bez zastanowienia. To będzie wartościowy artykuł dla nas wszystkich. Przyłącz się :).

Życzę sukcesów (jak najczęściej),
Podpis autora Łukasza Kamiennika

Kliknij

Podziel się
Share On Facebook
Share On Twitter
Share On Google Plus
O Łukasz Kamiennik

Autor, copywriter, ghostwriter – niekoniecznie w tej kolejności. Duże doświadczenie w pisaniu tekstów marketingowych i publicystycznych. Długoletnia praktyka w e-mail marketingu. Zainteresowany moimi usługami? Zapraszam do kontaktu >>

Komentarze

  1. Bardzo dobry tekst, czasami człowiek niby wie, a jeszcze dużo może się dowiedzieć :) Pzdr

  2. Mnie osobiście denerwuje w ofercie gdy trzeba scrollem przejechać całą stronę w dół aby zobaczyć cenę ‚super oferty’. No i to że jest zazwyczaj małą czcionką podana w porównaniu do wypunktowanych zalet oferty.

  3. „Dla mnie jest to­talnym nie­po­ro­zu­mie­niem, gdy do pro­duktu, który kosz­tuje $37, autor do­daje bo­nusy wy­ce­nione na $600.” – szczególnie to jest drażniące. Wielu polskich ebiznesmenów wrzuca bonusy które niby wyceniają na niesamowicie wysokie kwoty w porównaniu z bazowym produktem. Jeśli się przesadza z ceną bonusów to dla mnie osobiście taka oferta jest nie poważna.

Co myślisz?

*

Pokaż
Ukryj
Przeczytaj poprzedni wpis:
Jedno słówko i cztery powody, które zwiększają sprzedaż za pomocą tekstu

Co nie powinno już być tajemnicą, ludzie muszą mieć powód do zakupu, tak samo jak muszą mieć powód do studiowania (lepsza praca, lepsza płaca) …...

Zamknij