Copywriting przed nagłówkiem!

Copywriting przed nagłówkiem!

Dużo się mówi o nagłówkach, o otwarciu tekstu sprzedażowego, o body-copy (głównej części), o post scriptum … lecz mało o tym, co jest PRZED nagłówkiem!

Wszystko, co znajduje się w tym miejscu, spełnia generalnie dwa zadania. Po pierwsze, buduje wiarygodność dla całej promocji. Po drugie, selekcjonuje właściwą grupę ludzi.

Codziennie jesteśmy zasypywani masą komunikatów reklamowych, w efekcie czego możemy czuć się nieco zmieszani. Nie wiemy, na czym skupiać pełną uwagę, a co z miejsca ignorować, aby nie tracić czasu. Do rozwiązania tego problemu, copywriterzy używają przedtytułów (często określanych jako indeks górny).

W takim przypadku, tekst nad nagłówkiem można nazwać „teaser-copy”, czyli wabik — skoncentrowany na określonej grupie potencjalnych klientów.

Częściej jednak, przedtytułu używa się do budowania wiarygodności, ponieważ to jeden z najważniejszych elementów listu sprzedażowego.

Przykłady od światowej-klasy copywriterów
z wielomilionowych w zyskach promocji

No dobrze. Zobacz teraz, jak robią to najlepsi. Zrobiłem kilka screenów z mojej prywatnej kolekcji swipe-file (wyjaśnienie terminu swipe-file znajdziesz w Słowniczku pojęć reklamowych — znajduje się on w Arsenale copywritera na górnym pasku).

Przykład #1:

Wyraźnie tutaj widać, że copywriter daje sygnał odpowiedniej grupie docelowej, że to wiadomość dla nich — dla osób zainteresowanych zdrowiem, prawdopodobnie medycyną naturalną (chińska medycyna) … zarówno dla kobiety, jak i mężczyzny.

Przykład #2:

W tym przykładzie, autor tego tekstu dodaje promocji wiarygodności, informując o przeprowadzonych badaniach medycznych, o których więcej oczywiście w rozwinięciu (body-copy).

Przykład #3:

Tutaj  znowu mamy sygnalizowanie, dla kogo jest komunikat. „Więcej niż glukozamina i chondroityna” sugeruje WŁAŚCIWYM ludziom — mającym problemy ze stawami, którzy próbowali już tych suplementów, najwyraźniej z niewielkim skutkiem.

Przykład #4:

I kolejny wabik, zwracający uwagę właściwych ludzi (idealnych potencjalnych klientów).

Słowo uwagi odnośnie tej reklamy prasowej: Nagłówek oparty jest o USP. Może być ono pułapką, ponieważ Unikatowa Propozycja Sprzedaży … komunikuje po prostu sprzedaż. Nie jestem zwolennikiem takiego rozwiązania, sugerującego „Hej, to jest reklama! Przeczytaj ją, ponieważ mam ci coś do sprzedania!”.

Zgodnie z koncepcją Roberta Colliera, zanim przedstawimy swoją ofertę, rozwiązującą dane problemy potencjalnego klienta, najpierw powinniśmy się z nim „połączyć”. Szersze omówienie tego tematu znajdziesz pod wskazanym linkiem.

W przeciwnym razie, czytelnikom włącza się radar anty-reklamowy. Zamiast otwartego, akceptacyjnego podejścia — tworzymy w potencjalnych klientach podejście sceptyczne do naszego tekstu.

Trzeba jednak pamiętać, że wszystko zależy od sytuacji oraz medium. Na przykład, w przypadku katalogu jasne jest, że mamy tam dostępne produkty. Możemy więc oprzeć swój nagłówek o USP. Albo w przypadku sprzedaży w Internecie: Jeśli głównym źródłem, z którego docierają potencjalni klienci na stronę sprzedażową jest sklep online, można spokojnie oprzeć nagłówek o USP, ponieważ spodziewają się opisu danego produktu.

Przykład #5:

Kolejna reklama prasowa, której autorem jest świętej pamięci Gary Halbert. Widać wyraźnie, jak przedtytuł sygnalizuje czytelnikom, dla kogo jest ten komunikat: „Jesteś właścicielem firmy? Chcesz być właścicielem firmy?”

Przykład #6:

Jak widać, również reklama Garego Halberta. Przedtytuł jest tutaj krótki i jasny: „Potrzebujesz trochę gotówki? Spróbuj tego…”.

Przykład #7:

Tutaj przedstawienie osoby mówiącej jako autorytet — czyli budowanie wiarygodności, poprzez przedstawienie konkretnych liczb oraz sukcesów w branży finansowej.

Przykład #8:

Podobnie, jak w poprzednim przykładzie: Budowanie wiarygodności dla osoby mówiącej w tekście, poprzez przedstawienie jej jako autorytetu — również używając konkretnych liczb, oraz osiągnięć w swojej dziedzinie.

Przykład #9:

I to samo, co w dwóch poprzednich.

W Polsce rzadko spotykam listy sprzedażowe z mocnymi przedtytułami. A szkoda, ponieważ można momentalnie przedstawić swoją osobę jako eksperta — kogoś, kogo warto słuchać … komu można zaufać … kto wie, o czym mówi … pisze … ma spore osiągnięcia, którymi może się pochwalić!

Zachęcam Cię, abyś nad tym pomyślał. Jeśli masz już uruchomione oferty sprzedaży w Internecie, może warto zachować się jak zawodowy copywriter i edytować je, dodając przedtytuł?

Życzę sukcesów (jak najczęściej),
Podpis autora Łukasza Kamiennika

Kliknij

Podziel się
Share On Facebook
Share On Twitter
Share On Google Plus
O Łukasz Kamiennik

Autor, copywriter, ghostwriter – niekoniecznie w tej kolejności. Duże doświadczenie w pisaniu tekstów marketingowych i publicystycznych. Długoletnia praktyka w e-mail marketingu. Zainteresowany moimi usługami? Zapraszam do kontaktu >>

Komentarze

  1. Michał Kidziński napisał:

    Nie twierdzę, że moje przedtytuły są tak dobre, jak te, które przedstawiłeś w tym wpisie ale generalnie staram się je zawsze stosować.

    Po tym co przeczytałem, jestem odrobinę dumny z siebie ;-)

Co myślisz?

*

Pokaż
Ukryj
Przeczytaj poprzedni wpis:
Przełomowa technika pozycjonowania siebie i swojego produktu, o której mało kto mówi

Klucz do skutecznego copywritingu? Poza najważniejszym — sztuką sprzedaży w tekście — to SZCZEROŚĆ i PRAWDA. Od 1880 roku, reklamodawcy mieli spory problem. Ukazywało się tyle...

Zamknij