JESTEŚ TU: Home » Copywriting

6 witalnych recept na zwiększenie skuteczności tekstu reklamowego

napisał Łukasz Kamiennik dnia 28 maja 2011 · 1 komentarz

w kategorii Copywriting

Sku­teczny co­pyw­ri­ting może pod­nieść upa­da­jące biz­nesy i e-biznesy. Mam na myśli oczy­wi­ście sprzedaż. Po­niżej po­daję kilka wi­tal­nych re­cept, które po­mogą zwięk­szyć siłę sprze­da­żową Twoich tek­stów reklamowych …

Re­cepta #1:
Używaj czasu te­raź­niej­szego, w dru­giej osobie

Jak to zrobić: Kiedy już ukoń­czysz wstępne prace nad tek­stem, przejdź do pro­cesu re­da­go­wania. Skanuj tekst war­stwowo. Na przy­kład: Pierwszy skan, to wy­szu­ki­wanie zbyt dłu­gich pa­ra­grafów. Drugi skan, wy­szu­ki­wanie zbyt dłu­gich zdań. Trzeci skan, wy­szu­ki­wanie zbyt dłu­gich i zbyt skom­pli­ko­wa­nych słów.

I wreszcie ko­lejny skan w po­szu­ki­waniu użycia czasu. TWÓJ CEL: Czas te­raź­niejszy, w osobie dru­giej (co sprawia, że kon­cen­tru­jesz tekst na odbiorcy).

PRZYKŁAD: Za­miast pisać „wy­ślemy Ci”, co nie jest naj­lep­szym po­my­słem … na­pisz bar­dziej dy­na­micznie: „dostajesz”.

Zwróć uwagę, że to na­prawdę mi­li­me­trowe róż­nice, ale TYLKO, jeśli pa­trzysz na to jed­nost­kowo. Spójrz na cały tekst … wtedy róż­nica staje się bar­dziej wyraźna.

Wy­ślemy Ci pocztą e-mail” jest po 1) w czasie przy­szłym, co su­ge­ruje, że „kiedyś, gdzieś tam ci to wy­ślemy, jeśli kiedyś przy okazji ku­pisz nasz pro­dukt, bla, bla, bla”, po 2) nie w pełni w dru­giej osobie …

… w prze­ci­wień­stwie do „Do­sta­jesz wprost na skrzynkę e-mail”, co pięknie su­ge­ruje, że jeśli za chwilę ku­pisz, prędko do­sta­niesz na swoją pocztę obie­cany e-kurs … su­ge­ruje, że „do­sta­jesz TERAZ, zaraz” — wy­starczy tylko kliknąć tu i tu.

To bardzo ważne.

Re­cepta #2:
Używaj śródtytułów

Śród­ty­tuły są fan­ta­stycznym spo­sobem zwięk­szania czy­tel­ności Two­jego tekstu. Kiedy ich używać? Na przy­kład, kiedy prze­cho­dzisz do nowej, ważnej myśli … albo za­czy­nasz pisać nowy ele­ment, na przy­kład gwa­rancję, serię re­fe­rencji (testymoniale).

Re­cepta #3:
Oddaj trochę in­for­macji za darmo

Od­da­wanie in­for­macji za darmo z płatnej wersji Two­jego pro­duktu in­for­ma­cyj­nego jest jednym z naj­lep­szych (jeśli nie naj­lep­szym) do­wodem na przed­sta­wienie jego wia­ry­god­ności i wzbu­dzenie za­ufania. Nie skła­dasz bo­wiem sa­mych obietnic, lecz da­jesz rów­nież (jako dowód war­tości me­ry­to­rycznej) ka­wałek tego, za co trzeba zapłacić.

Teraz po­my­ślisz … z ja­kiej paki, skoro chcę za­robić na swoim pro­dukcie, a nie od­dawać in­for­macje bezpłatnie?

WYJAŚNIAM: Po pierwsze, o ile nie ro­bisz pro­duct launchu, naj­praw­do­po­dob­niej In­ter­nauci trafią na Twój list sprze­da­żowy przy­pad­kowo, przy okazji sur­fo­wania po sieci.

Jak są­dzisz, w jaki sposób i dla­czego? Idę o głowę, że droga do Two­jego listu sprze­da­żo­wego za­częła się od faktu, że po­ten­cjalny klient chciał po prostu zna­leźć w In­ter­necie ja­kieś dar­mowe na in­te­re­su­jący go temat (zdrowie, e-biznes, mar­ke­ting, sprzedaż …).

In­ter­nauci nie sur­fują bo­wiem po sieci w po­szu­ki­waniu płat­nych pro­duktów, ale w po­szu­ki­waniu bez­płat­nych informacji.

Co­pyw­riter może to wy­ko­rzy­stać w pi­saniu tek­stów. CZYLI: Od­kry­wasz serię „go­rą­cych” frag­mentów swo­jego kursu, e-booka, czy książki — w za­leż­ności, co sprze­da­jesz — i w pewnym mo­mencie pi­szesz, że to tylko ułamek, lub miły po­czątek im­po­nu­jącej wiedz, którą czy­telnik może zna­leźć w pełnej wersji Two­jego produktu.

Albo osobno … naj­pierw bie­rzesz na ta­petę in­te­re­su­jący frag­ment pełnej wersji Two­jego e-booka, czy szko­lenia po czym do­da­jesz, że więcej w pełnej wersji na stronie ta­kiej i ta­kiej. Na­stępnie ro­bisz nowy śród­tytuł i od­kry­wasz ko­lejny cie­kawy frag­ment, który koń­czysz po­dobnie — „więcej w pełnej wersji, którą mo­żesz mieć w ciąg kilku minut kli­kając tutaj:”.

Oczy­wi­ście, staraj się za­koń­czyć dany frag­ment tak, aby cie­ka­wość (co jest dalej?) zże­rała czy­tel­nika do granic moż­li­wości. To spo­wo­duje, że chęt­niej kliknie „Dodaj do ko­szyka”. No wła­śnie. Ciekawość …

Re­cepta #4:
Wzbu­dzaj ciekawość

Wzbu­dzaj cie­ka­wość tak często, jak to moż­liwe, po­nieważ — jak pisał Claude Hop­kins — jest jednym z naj­sil­niej­szych fak­torów za­chę­ca­ją­cych do dzia­łania (tutaj do klik­nięciu „Dodaj do ko­szyka” … „Za­pisz się na new­sletter” … czy skon­tak­to­wania się z Twoją firmą usługową).

Re­cepta #5:
Pisz dużo

Dużo nie znaczy wszystko, co Ci przyj­dzie na myśl. Ge­ne­ralnie za­sada jest taka: Im większą cenę życzysz sobie za pro­dukt, tym więcej mu­sisz napisać.

Więcej ar­gu­mentów prze­ma­wia­ją­cych za opła­cal­no­ścią in­we­stycji … więcej opinii za­do­wo­lo­nych klientów … więcej ele­mentów do­wodu … i tak dalej.

I nie martw się tym, czy po­ten­cjalni klienci będą chcieli czytać 20 stron A4 Two­jego listu sprze­da­żo­wego on­line. Za­sada jest prosta: Do­póki tekst bę­dzie in­te­re­su­jący, zwięzły, jasny, przej­rzysty, kon­kretny, dy­na­miczny, skon­cen­tro­wany na po­ten­cjalnym kliencie — do­póty czy­telnik bę­dzie z Tobą.

Lu­dzie czy­tają bo­wiem jedno-stronicowe re­klamy, jak i 700-stronicowe po­wieści (Harry). Co nie?

A poza tym … wy­obraź sobie coś ta­kiego. Wy­bie­rasz się na rok na bez­ludną wyspę i mo­żesz za­brać ze sobą tylko jedną z dwóch osób. Z pierwszą znacie się, jak łyse konie, a drugą ledwo, co po­znałeś. Która osobę zabierzesz?

Jasna od­po­wiedź (tak mi się wy­daje :) ).

Tylko co to ma wspól­nego z co­pyw­ri­tin­giem? Wszystko. Po­dobne po­dej­ście mają po­ten­cjalni klienci, z tym, że tu chodzi o ich pie­niądze. Często, zanim je wy­dadzą, chcą upewnić się na 100%, że warto do­konać in­we­stycji … prze­czytać wszystko, co sprze­dawca ma do prze­ka­zania … po­znać opinie in­nych … Prawda?

Zanim wy­damy kasę na jakiś pro­dukt, chcemy do­wie­dzieć się o nim moż­liwie najwięcej.

Po­myśl sam, czy przy­pad­kiem nie da­rzysz więk­szym za­ufa­niem sprze­dawcy, u któ­rego ku­po­wałeś już wcze­śniej z za­do­wo­le­niem w prze­ci­wień­stwie do sprze­dawcy, u któ­rego jeszcze nie ku­po­wałeś? Z pew­no­ścią tak jest, po­nieważ „spraw­dziłeś” go wcze­śniej i prze­ko­nałeś się, że warto mu zaufać.

Dla­tego mu­sisz dać po­ten­cjal­nemu klien­towi wszystko, czego po­trze­buje, aby podjąć de­cyzję o za­kupie — aby mógł Ci za­ufać. Nawet, jeśli zajmie to 20 stron.

Re­cepta #6:
Po­proś osoby trzecie o opinię

Cał­kiem dobry sposób na zwięk­szenie sku­tecz­ności Two­jego tekstu re­kla­mo­wego. PO PROSTU: Da­jesz go do prze­czy­tania kilku osobom, niech to bę­dzie 10 i py­tasz je, co o tym sądzą.

MOJA SUGESTIA: Zadaj na­stę­pu­jące, kon­kretne pytania …

1) W którym mo­mencie tekst wy­daje Ci się mało wiarygodny?

2) W którym mo­mencie tra­cisz za­in­te­re­so­wanie i nie masz ochoty czytać dalej?

Te dwa py­tania są klu­czowe. Jeśli po­ten­cjalny klient uzna, że Twój pro­dukt jest mało wia­ry­godny po­dobnie, jak i jego autor, czy twórca … tra­cisz sprzedaż. To po pierwsze.

Po drugie, jeśli czy­telnik straci za­in­te­re­so­wanie i skończy przed­wcze­śnie czytać … po prostu nie po­dejmie NOR (Naj­bar­dziej Ocze­ki­wana Reakcja).

Na­stępnie, szli­fu­jesz tekst, ko­rzy­stając z otrzy­ma­nych su­ge­stii, aby usunąć miny (miejsca, w któ­rych tekst traci swoją siłę przebicia).

Innym do­brym (a nawet bardzo do­brym) spo­sobem na upew­nienie się, że z Twoim tek­stem jest wszystko w po­rządku, jest wy­słanie koń­cowej wersji innym co­pyw­ri­terom i za­danie jeśli nie in­nych, to tych sa­mych pytań, co wy­branym wcze­śniej osobom.

Tutaj jednak sprawa nie jest już taka prosta, po­nieważ co­pyw­ri­terzy są za­zwy­czaj za­ję­tymi ludźmi (za­wsze mają co robić, jak czy­tanie książek o hip­nozie, ludz­kiej na­turze, sprze­daży, pi­sanie tek­stów dla klientów i inne in­te­re­su­jące rzeczy).

Spró­bować za­wsze można. Mo­żesz do­gadać się z ja­kimś za­przy­jaź­nionym au­torem, czy au­torką tek­stów re­kla­mo­wych, że wspólnie bę­dziecie sobie po­magać — czyli przy­sługa za przy­sługę. On, czy ona rzuca swoim świeżym spoj­rze­niem na Twój tekst su­ge­rując ewen­tu­alne zmiany, i na od­wrót — Ty rzu­casz swoim świeżym spoj­rze­niem na jego dzieło i rów­nież su­ge­ru­jesz zmiany.

Warto sobie pomagać.

Na­pisz w ko­men­tarzu, co o tym myślisz …

Wy­ślij na Fa­ce­booka

Po­dobne artykuły:

Artykuł napisał Łukasz Kamiennik

Chciałbyś mieć własną "kolumnę" u mnie na blogu jako autor? Skontaktuj się ze mną. Jeśli wiesz, o czym piszesz, możesz zostać stałym redaktorem i publikować własne artykuły, np. raz w tygodniu lub miesiącu. ZAKRES: copywriting, reklama, marketing bezpośredni, biznes przez Internet. Pisanie to nie tylko świetny rozgłos, budowanie wizerunku, autorytetu ... to też świetny sposób na utrwalenie swojej wiedzy ... głębsza analiza danego tematu ... W tej chwili daję taką możliwość. Zapraszam! :) Kliknij zakładkę "Kontakt" i napisz mi: o czym będziesz publikował, jak często i coś o sobie.

Łukasz napisał w sumie 55 artykułów dla TotalCopywriting.pl

| Dołącz do znajomych autora na Facebooku

{ 1 comment… zobacz go poniżej lub dodaj swój }

Paweł Mąka Luty 1, 2012 o 16:21

Kilka bardzo cennych porad. Najbardziej podoba mi się pierwsza, nigdy nie zwracałem na to uwagi a faktycznie może mieć fajne efekty.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Zostaw komentarz

Starszy wpis:

Nowszy wpis: